Wiosenna arytmetyka…

Ach, założyć sukienki
białe i różowe, i żółciutkie, i fioletowe.
Ach, zajaśnieć kolorem…
Trzeszczą łuski i pękają osłony,
widać miękkie brzuszki płatków szalonych,
Ach, nie bać się już miękkości…

Ach, pędzić na spotkanie
po wodzie, po niebie,
filuternie i uroczyście.
Jak to było?..
dziesięć tańczyło
a wyszło dwanaście…
dołączyła wiosna
i radości przybyło
…taka algebra – kadabra !!!

 

Wzrastanie i rozkwitanie…

Huczą głosy, prą zapachy, strzelają barwy –
żółte, różowe, białe i niebieskie…

Tańczą, wirują, mkną i prują –
na wodzie,                   Dancing on the Water
po niebie,                    Joc Batrinesc
z wiatrem,                   Dramskoto – Dujni mi, dujni
po ziemi.                     Rodopsko Oro

Pręciki, płatki, pyłki, kwiatki –
we wspólnym wzrastaniu ku zapylaniu…

 

„Tańczyć bez końca ten jeden taniec…”

 Słowa Marylki po tańcach:
„Na każdym piątkowym spotkaniu jest taki jeden taniec, który mogłabym tańczyć na okrągło – tylko ten jeden…
A dziś były dwa takie tańce – Taniec na wodzie (Dancing on the Water) i Joc Batrinesc. I z żadnego nie umiałabym zrezygnować.”
A Magda dodała trzeci taniec – Dramskoto-Dujni mi, dujni
A ja tańczę wszystkie tańce już 23 lata …

 

Tańce: Bar Galusti bar, Dancing on the Water, Raca, Joc Batrinesc, Dzwonki Chalkidiki, Rodopsko Oro, Dramskoto – Dujni mi, dujni, Let’s be cheerful, Dikanda, Stavrotos, Issos Kalymnou